Wywiad z naszą podopieczną V-ce Mistrzynią Świata Juniorów w Szermierce i studentką prestiżowego Northwestern University
Skąd pojawił się pomysł studiowania w USA?
Od wczesnych lat miałam zawsze w głowie marzenie studiowania w Ameryce, ale tak naprawdę do aplikowania zachęcił mnie mój wujek z ciocią, którzy mieszkają w Kalifornii. Znając wysoki poziom akademicki i sportowy zachęcili mnie bym spróbowała spełnić moje marzenie. Również rodzice zachęcali mnie do podjęcia próby pomimo faktu, że będzie to oznaczać rozłąkę na dłuższy czas, ale wiedzieli, że ta okazja jest niepowtarzalna i że mam szanse na powodzenie.
A jakie egzaminy musiałaś zdać?
SAT i TOEFL to były dwa egzaminy, które musiałam zdać by dostać się na wymarzone studnia. Oczywiście wymagania szkół się różniły i musiałam być przygotowana na możliwość ponownego pisania egzaminu by poprawić swój wynik.
Czym różnią się zawody sportowe w Polsce, a w USA?
Zawody szermiercze w USA różnią się kompletnie od trybu, który znałam do czasu przyjazdu na uczelnie. Oczywiście niektóre struktury się powtarzają, ale w akademickich zawodach najważniejszy jest sukces całej drużyny, a nie jednostki do czego byłam przyzwyczajona w Polsce. Odkryłam, że wielką radość mi sprawia włożenie pracy w sukces drużyny, co przekłada się na sukces całej uczelni z czego możemy być później dumni.
Czy jest jakaś różnica w byciu członkiem drużyny sportowej w Polsce, a
w Stanach?
Różnic w byciu członkiem drużyny sportowej jest wiele. W Ameryce sport akademicki jest bardzo wysoko ceniony, przez to sportowcy mogą liczyć na pomoc w każdej dziedzinie od uczelni. Uczelnia nie tylko dba o rozwój sportowy poprzez wykwalifikowaną kadrę trenerską, sztab dietetyków i psychologów sportowych, ale także akademicki przez pomoc ze strony korepetytorów i udostępnienia różnych pomocy naukowych.
Czy mogłabyś opowiedzieć, jak wygląda taka pomoc akademicka dla studentów?
Pod względem akademickim podejście jest bardzo profesjonalne. Nauczyciele mają „ludzkie” podejście do ucznia czego często brakuje na uniwersytetach w Polsce. Poświęcają bardzo dużo uwagi studentowi, jeżeli widzą, że mu zależy. Zawsze znajdują czas do pomocy w razie trudności. W razie problemów profesorowie sami wychodzą z inicjatywą skontaktowania się z uczniem, który ma problemy by wspólnie spróbować go rozwiązać, a nie zostawiają go samego sobie ze swoimi zmartwieniami.
Jakie są Twoje ogólne wrażenia? Czy poleciłabyś wyjazd na stypendium
sportowe? Jeśli tak, to dlaczego?
Bardzo polecam wyjazd na stypendium sportowe do Stanów. Dzięki temu można rozwinąć swoją wiedzę o świecie nie tylko na zajęciach, ale również w interakcjach z innymi ludźmi i inną kulturą. Człowiek uczy się odpowiedzialności, pilności i doceniania każdego swojego nawet najmniejszego sukcesu.
Brzmi świetnie. A czy możesz opowiedzieć, jak wyglądała Twoja współpraca z EGate jeszcze przed wylotem na studia?
Współpraca z Panią Eweliną Górecką z EGate to była sama przyjemność. Pani Ewelina łączy profesjonalizm zawodowy z chęcią utrzymywania dobrego kontaktu z aplikantem. Zawsze chętna do pomocy i nie raz uratowało mnie to od poważnych błędów w aplikacjach, których sama bym nie była wstanie wykryć. Lekcje z Panią Eweliną w przygotowaniu do egzaminów pomogły mi poznać strategie pisania egzaminów dzięki czemu mogłam uzyskać wyniki wyższe nawet od rodowitych Amerykanów. Pani Ewelina dzięki swojemu pozytywnemu podejściu motywowała mnie do pracy nawet w chwilach zwątpienia.
A co poradziłabyś osobie planującej wyjazd na studia do USA?
Jeżeli chodzi o studia w Stanach to jedna bardzo ważna rada dla rozważających aplikowanie do Amerykańskich uczelni jest taka, by nie odkładać wykonywania rzeczy na później i nie czekać na ostatnią chwilę. Zdaję sobie sprawę, że czasami ilość pracy jest przytłaczająca, ale przez odkładanie jej na później bardziej zakopujemy się w jej ilości. Pracy do wykonania będzie dużo i trzeba wykazać się dużą determinacją, ale nagroda po jej wykonaniu jest bezcenna i dzięki Pani Ewelinie jest ona możliwa.
Dziękujemy bardzo i życzymy samych sukcesów sportowych i naukowych.